Home > Energetyka Gaz > South Stream staje się faktem. Nabucco przechodzi do historii?

South Stream staje się faktem. Nabucco przechodzi do historii?

800px-2010Nabucco_and_South_Stream

Jesteśmy świadkami rosnącej rosyjskiej aktywności na rzecz uruchomienia Gazociągu Południowego, zarówno jeśli idzie o zapewnienie źródeł surowcowych dla projektu, jak i zawarcie umów z państwami, przez które gazociąg ten ma przebiegać, aż po zakontraktowanie odbiorców tegoż gazu. W tym świetle unijny projekt Nabucco nie ma zbyt wielkich szans na realizacje, nie tylko ze względu na niewystarczające działania podejmowane na jego rzecz przez KE, ale nade wszystko na zgodność interesów głównych unijnych graczy (Niemcy, Francja, Włochy) z linią Moskwy, a nie tą reprezentowaną przez KE.

Gazociąg Nabucco jako odpowiedź na wzrastające uzależnienie od Rosji

Brak globalnego rynku gazu powoduje, że Europa jest zmuszona importować surowiec z regionu z którym posiada najlepiej rozwinięty system połączeń infrastrukturalnych, dlatego głównym dostawcą dla Europy jest Rosja. Od lat jednak obserwujemy rozwój rynku gazu skraplanego (LNG), którego udział w światowym handlu gazem szacuje się na około 25%, co w przyszłości może skutecznie przyczynić się do rozwoju światowego rynku obrotu gazem. LNG ma również duże znaczenie w kontekście rozwoju konkurencyjnych rynków gazu.

Wraz z upadkiem Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich, Stany Zjednoczone zaangażowały się w rozwój gospodarek wschodzących w Azji Środkowej i na Kaukazie. Dotyczyło to zwłaszcza regionu Morza Kaspijskiego, gdzie znajdują się złoża gazu i ropy naftowej. USA wspierały Turcję w rozwijaniu potencjału surowcowego regionu poprzez rozwój infrastruktury transportującej surowce z regionu Morza Kaspijskiego i Azji Środkowej, omijającej terytorium Federacji Rosyjskiej i Iran. Stworzono projekt rurociągu Baku-Tbilisi-Ceyhan (TBC), łączącego azerbejdżańskie pola naftowe – przez Gruzje – z tureckim portem Ceyhan, którego otwarcie nastąpiło w 2006 roku. W tym samym czasie oddany gazociąg Baku-Tbilisi-Erzurum (BTE), biegnący równolegle do TBC. Istnieje plan przedłużenia go do Europy Środkowej.

Kolejny projekt również promowany przez USA to transkaspijski gazociąg (TCP) mający dostarczać gaz z Turkmenistanu, przez Morze Kaspijskie, następnie przez Azerbejdżan i dalej do tureckiego rurociągu Boras, skąd miał być transportowany na rynki europejskie. Jednak wraz z odkryciem w 1999 roku największych azerbejdżańskich złóż gazu w rejonie Szach-Deniz Baku zaczęło być zainteresowane sprzedażą swojego surowca, a nie zyskami z transportu turkmeńskiego gazu. Również Rosja od początku usiłowała zablokować rozwój projektu (powołując się na względy związane z ochroną środowiska). Wraz z odkrycie złóż Szach-Deniz rdzeń koncepcji przyszłego południowego gazociągu przeniósł swój ciężar z Turkmenistanu do Azerbejdżanu. A projekt TCP został zastąpiony przez SCP (transportuje gaz z Szach-Deniz z Azerbejdżanu, przez Gruzję, do Turcji). Obecna przepustowość gazociągu wynosi 8,8 mld m3 gazu rocznie. Samo złoże Szach-Deniz jest szacowane na 1,2 biliona m3, a jego eksploatacja ma być dwuetapowa: pierwszy, już realizowany, to przesyłanie około 6,8 mld m3 gazu do Turcji i sprzedaż 3,2 mld m3 na rynkach lokalnych (Azerbejdżan, Gruzja). I drugi etap: w fazie rozwojowej, zakłada transport surowca do Europy 10 mld m3 gazu rocznie (dalszych 6 mld do Turcji, 1,6 rynki lokalne). Sumarycznie daje to 17,6 mld

Kiedy UE stała się zwolennikiem Nabucco?

W styczniu 2011 roku przewodniczący KE José Barroso wraz z Komisarzem ds. Energii Günther Oettingerem podpisali wspólną deklarację z prezydentem Azerbejdżanu umożliwiającą pozyskiwanie gazu z Schah-Deniz (z drugiego etapu eksploatacji) i surowca z Baku. We wrześniu 2011 roku Rada Unii Europejskiej przyznała Komisji Europejskiej mandat do prowadzenia negocjacji między Turkmenistanem i Azerbejdżanem dot. porozumienia w sprawie gazociągu transkaspijskiego. Jednak kompetencje KE prawdopodobnie są niewystarczające wobec interesu dużych państw członkowskich UE, a Azerbejdżan może również nie być zainteresowany tranzytem turkmeńskiego gazu, przez swoje terytorium do czasu, aż do czasu gdy sam uzyska korzystną pozycję na rynku europejskim.

South Stream jako reakcja na projekt Nabucco

Rosja, mimo uruchomienia 8 listopada 2011 roku pierwszej nitki Gazociągu Północnego (przepustowość to 27,5 mld m3), omijającego dotychczasowe kraje tranzytowe, bardzo aktywnie pracuje nad projektem Gazociągu Południowego, który jest reakcją na europejski gazociąg Nabucco. Ma on transportować gaz z regionu Morza Kaspijskiego do Europy (trasa planowanego nowego gazociągu z Rosji biegnie przez Morze Czarne i Bałkany do Europy Środkowej i Południowej). W listopadzie 2010 roku przedstawiciele Gazpromu oraz Bułgarskiego Holdingu Energetycznego (BEH) podpisali porozumienie powołujące do życia spółkę realizującą bułgarski odcinek Gazociągu Południowego. Gazprom oraz BEH będą mieć równy udział w powstałej spółce. W marcu 2011 roku Gazprom i niemiecki Wintershall (spółka córka BASF) podpisały umowę dotyczącą morskiego odcinka gazociągu South Stream. Cztery miesiące później Gazprom wraz z włoskim ENI, francuskim EdF i niemieckim Wintershall (córka BASF) zawarły umowę o utworzeniu spółki South Stream Transport (SST), przyszłego właściciela 900-kilometrowego morskiego odcinka gazociągu South Stream. Podział akcji SST to: Gazprom – 50%, ENI – 20%, EdF i Wintershall po 15%. Budowa 4-nitkowego gazociągu (o przepustowości ok. 15,6 mld m3 każda) miałaby się rozpocząć w 2013 roku, uruchomienie pierwszej nitki zaplanowano na 2015, a całej trasy – na 2018. Wstępnie szacowane koszty inwestycji to 15,5 mld USD.

Turkmenistan i Azerbejdżan – klucz do sukcesu UE

Rywalizujący gracze obu stron, projektu Nabucco i Gazociągu Południowego, uzależnieni są przede wszystkim od posiadaczy surowców, to jest w pierwszej kolejności Turkmenistanu i Azerbejdżanu. W 2009 roku, w wyniku zmniejszenia przez Gazprom ilości odbieranego gazu aż o 90%, i zbyt późnym poinformowaniu o tym Turkmenistanu, doszło do awarii głównej magistrali z Turkmenistanu do Rosji. Była to nieudana próba Moskwy wywarcia presji na Aszchabad, która de facto doprowadziła do spięcia obu stolic i wywołała efekt odwrotny od zamierzonego, to jest Turkmenistan zintensyfikował swoje poszukiwania dywersyfikacji tras. Znalazł również nowego protektora w Pekinie, który udzielił Aszchabadowi pożyczki w wysokości 4 mld dolarów, co pozwoliło zamortyzować straty wynikłe z ograniczonych dostaw surowca do Rosji. W listopadzie 2011 roku podczas wizyty prezydenta Turkmenistan Gurbanguły Berdymuhammedowa w Chinach podpisano kontrakt na dostawy 25 mld m3 gazu do Chin, co łącznie z wcześniej zawartymi kontraktami daje kwotę 65 mld m3 gazu ziemnego. Wzrost eksportu gazu do Chin ma nastąpić za cztery do pięciu lat – co jest uzależnione jest rozbudowy infrastruktury przesyłowej. Przy tej okazji Chiny udzieliły kolejnej pożyczki na kwotę 4,1 mld dolarów, która podobnie jak kredyt z 2009 roku również ma być przeznaczona na zagospodarowanie największego złoża gazowego Południowy Jolotan. Chińsko-turkmeńska umowa jest w dużej mierze wynikiem braku efektów we współpracy z UE i sporu z Rosją, co zmusiło Turkmenistan do szukania oparcia w chińskim partnerze.

W październiku 2011 Azerbejdżan z kolei podpisał z Turcją porozumienie dotyczące dostawy i ceny gazu eksportowanego do Turcji. Zgodnie z ujawnionymi informacjami, Turcja zgodziła się na tranzyt 10 mld m3 azerbejdżańskiego gazu rocznie do granicy z Grecją oraz Bułgarią. Strony nie sprecyzowały drogi transportu: istniejącą infrastrukturą, projektowanym gazociągiem Nabucco czy strony zbudują nowy gazociąg z pomocą inwestorów zagranicznych. Jednak w grudniu 2011 roku Moskwa i Ankara podpisały porozumienie zawierające zgodę na budowę Gazociągu Południowego przez wyłączną strefę ekonomiczną Turcji (przy tej okazji turecki Botaş podpisał z Gazpromem aneks zakładający zwiększenie dostaw rosyjskiego gazu prawdopodobnie po niższej cenie). Umowa Rosji z Turcją jest kolejnym krokiem na drodze do powstania Gazociągu Południowego.

Podsumowanie

Zdaniem Moskwy, udział koncernów niemieckich i francuskich w South Stream zwiększy szanse projektu na realizację. Umowa z września 2011 roku wpisuje się też w rosyjskie próby torpedowania wysiłków Komisji Europejskiej tworzenia wspólnej unijnej polityki energetycznej (a zwłaszcza przyznania KE prawa udziału w negocjowaniu kontraktów gazowych z dostawcami). W oficjalnych przekazach Gazprom podkreśla, że Gazociąg Północny ma tylko przekierować do Europy już i tak zakontraktowany gaz. Jednak nie znajdujemy odpowiedzi, dlaczego w takim razie Gazprom do przesyłu tego gazu jest skłonny inwestować w nowy gazociąg, obniżając tym samym swój zysk. Wydaje się, że rosyjski projekt ma uniemożliwić UE dywersyfikację dostaw gazu i wywrzeć presję na Ukrainę, jako że Gazociąg Południowy uniezależniałby transport surowca od rządu w Kijowie. Jeśli Rosja uskuteczni próbę przejęcia infrastruktury gazowej na Ukrainie Gazociąg Południowy nie tylko nie będzie już potrzebny, ale możliwe ze spełnił już swoją faktyczną rolę – pozwolił wywrzeć skuteczną presję na Kijów i powstrzymał UE od dywersyfikacji źródeł. Należy się wówczas liczyć z próbą zbudowania trzeciej nitki Gazociągu Północnego (obecnie w projekcie są dwie nitki).

Nie wydaje się, by Niemcy, Włochy i Francja były faktycznie zainteresowane projektem Nabucco, który mógłby je doprowadzić do sporu z Rosją. Przede wszystkim należy pamiętać, że w 2011 roku rosyjski Gazprom, włoski ENI, francuski EdF i niemiecki Wintershall zawarły umowę o utworzeniu konsorcjum South Stream Transport. Szczególnie ważnym graczem są Niemcy, które łączy z Rosją Gazociąg Północny, jak i podpisanie przez niemiecki koncern RWE (który zawsze był siła napędową Nabucco) w 2011 roku porozumienia z Gazpromem w sprawie wspólnej budowy nowej elektrowni gazowej. W tym samym roku niemiecki RWE ogłosił, że rozważa sprzedaż swych udziałów w czeskim Ner4Gas – odkupieniem udziałów jest zainteresowana Rosja.

Ponadto UE wciąż nie zadbała o zapewnienie odpowiednio dużych zasobów gazu, które byłyby transportowane gazociągiem Nabucco, bowiem projekt musi gwarantować zysk zarówno dla akcjonariuszy, jak i banków, by miał szanse realizacji – wola polityczna i strategiczne uzasadnienie to za mało. Warto również nadmienić, że w opinii Międzynarodowej Agencji Energii realizację zarówno Nabucco jak i Gazociągu Południowego może skutecznie utrudnić zwiększona dostępność gazu skroplonego (LNG), a w dalszej perspektywie wydobycie gazu z łupków. Te dwie zmienne również należy docenić, zwłaszcza, że rynek LNG  jest wyjątkowo konkurencyjny wobec gazociągów, które są bardziej kapitałochłonne, wymagają złożonego procesu politycznego i inwestycyjnego.

Analiza ukazała się na stronie Zespołu Ekspertów Klubu Jagiellońskiego (5.01.2012 r).

This article was posted in Energetyka Gaz and tagged , , , , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Follow comments with the RSS feed for this post. Post a Comment or leave a trackback: Trackback URL.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2018 Energetyka i Polityka. All Rights Reserved.
Powered by WordPress. Tiger theme by Jo Cox Design