Home > Analizy UE > W czyich rękach jest przyszłość polskiego górnictwa?

W czyich rękach jest przyszłość polskiego górnictwa?

okladka_gaz_jupkowy_przod

Fragment rozmowy z prof. Mariuszem-Orionem Jędryskiem, w której wskazuje on na znaczenie węgla koksującego dla polskiej gospodarki.

Grzegorz Makuch: Węgiel koksujący używany jest głównie w hutnictwie żelaza?
Mariusz-Orion Jędrysek: Bez niego hutnictwo nie istnieje! A stal ma kluczowe znaczenie dla rozwoju branży obronnej, budownictwa, technologii. Również w obliczu rozwoju rosyjsko-niemieckiego partnerstwa gazowego istnieje konieczność budowy wielu gazociągów, a te nie powstaną bez węgla koksującego. Ale przede wszystkim porównajmy – nie bez przypadku – Polskę i Niemcy. U nas zużycie stali w budownictwie wynosi 44 proc., a w Niemczech 20 proc., co nie oznacza, że Niemcy budują mniej, ale stosują oni stal głównie w samochodach i urządzeniach (50 proc., Polska 20 proc.). Dlatego polski węgiel koksujący – albo polska stal – jest niezbędna dla niemieckiej gospodarki. Tymczasem rząd PO-PSL nie kontroluje również i tej gałęzi przemysłu, bo rządzą nią właściciele zagraniczni. ArcelorMittal Poland to nie tylko huty, ale również koksownie. Ten koncern kupuje czasem miliony ton węgla do swoich hut poza Polską. I kilka lat temu miała miejsce ciekawa sytuacja sprawiająca wrażenie, że poprzez zakupy spoza JSW chciano obniżyć jej wartość i ostatecznie tanio przejąć. Bowiem kluczem do produkcji stali są zarówno węgiel koksujący i technologie, jak i stabilni odbiorcy.
Niemcom brakuje węgla, Polsce wręcz odwrotnie. A dwa lata temu rząd PO-PSL powierzył audyt polskich spółek węglowych niemieckiej firmie Roland Berger. Firma ta, o ile mi wiadomo, jest ściśle powiązana z rządem Niemiec. Dlatego moim zdaniem Niemcy wiedzą dziś dużo więcej o słabościach i planach w zakresie polskiego górnictwa węglowego niż niekompetentny rząd Donalda Tuska. A na koniec polski podatnik zapłacił niemieckiej firmie ciężkie miliony za ten audyt.
Polska sytuacja w zakresie węgla i energetyki generalnie się pogarsza, a moc zainstalowana per capita w Polsce jest najniższa spośród wszystkich krajów UE, jest blisko cztery razy mniejsza niż w Szwecji. Powrót dwóch milionów emigrantów ekonomicznych do Polski oznaczałby black-out. Niech więc Tusk czy Sikorski nie wzywają do powrotu, bo Polacy w walizce z zagranicy prądu nie przywiozą – nie chodzi tylko o żarówkę czy lodówkę, ale o ich pracę, która również wymaga energii elektrycznej.

Fragment pochodzi z książki „Gaz łupkowy – Wielka gra o bezpieczeństwo energetyczne” dostępnej pod adresem www.gazlupkowy.net

 

Tekst został opublikowany na stronie CIRE.pl (26.01.2015 r.)

This article was posted in Analizy UE, Energetyka Węgiel and tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Follow comments with the RSS feed for this post. Post a Comment or leave a trackback: Trackback URL.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2018 Energetyka i Polityka. All Rights Reserved.
Powered by WordPress. Tiger theme by Jo Cox Design